Recenzja Maskary Miyo MASSIVE LASH ATTACK

RECENZJA


MOJA OPINIA


Jest to tusz do rzęs który zakupiłam dzięki namowom mojej znajomej. W pierwszej chwili nie wierzyłam, że tak tani produkt (ok. 8 zł) do rzęs może spisywać się tak dobrze jak o tym opowiadała. No i w końcu uwierzyłam.
Od pierwszej aplikacji zawładnął moim sercem i moimi rzęsami. Jest naprawdę świetny.
Maskara to mój najważniejszy i podstawowy kosmetyk kolorowy bez którego nie wyobrażam sobie dnia.
Ten zdecydowanie należy do najlepszych z jakimi miałam do czynienia. Jestem wymagająca jeżeli chodzi o nowe produkty ale temu nie można zarzucić praktycznie nic. No może szczoteczka która ogólnie mi odpowiada ale wole ją zastąpić szczoteczką z innej maskary (też firmy Myio )która jest bardziej giętka, i lepiej łapie moje rzadkie rzęsy. Konsystencja tego produktu jest odpowiednia, nie lepka i nie lejąca a także intensywnie czarna dobrze napigmentowana. Taka w sam raz.
Kocham go za to, że nie rozmazuje się jak większość tuszy. W moim przypadku trwałość tuszu do rzęs to podstawa. Nie może on spływać czy kruszyć się, nikt tego nie lubi. Ten nie ma takiego brzydkiego zwyczaju. Cudownie pokrywa włoski od nasady i ładnie je wywija. Myślę, że sprawdzi się nawet przy dość sztywnych rzęsach. Jest bardzo delikatny i nie uczula, co też jest niewątpliwym plusem tego cuda, nie mówiąc już o cenie która zniewala.
Za tym produktem przemawia też to, że jest to produkt polski i jakościowo naprawdę podbija serca. Idealny dla takiej starej wygi jak ja ale myślę, że spodoba się dziewczynom zaczynającym przygodę z makijażem. Przemawia za tym łatwość nakładania tuszu dzięki czemu nie skleja rzęs. No i te słodkie różowe opakowanie czego chcieć więcej? Może większej dostępności produktów Miyo. Ja musiałam po swoje jeździć z Gdańska do Elbląga. Ale mam nadzieję, że się to zmieni i niedługo sieć dystrybucji się rozszerzy.